Błądziłam po mieście, szukając osiedla, na którym mieszka moja przyjaciółka. Normalnie sprawdziłabym gdzie jest w nawigacji w telefonie, albo zadzwoniłabym do Noemi, by ta po mnie przyszła, niestety rozbiłam telefon kiedy wysiadałam z pociągu. Dlatego teraz chodziłam wte i wewte, taszcząc za sobą cztery walizki i torbę z kotem w środku i próbując uporać się z mapą miasta.
W końcu udało mi się jakimś cudem trafić na odpowiednie osiedle. Blok i mieszkanie znalazłam już bez większego problemu. Zapukałam w drzwi z ciemnego drewna i odgarnęłam kosmyk włosów z twarzy, czekając na jakąś odpowiedź, czy reakcje. Nic, zero. Zniecierpliwiona ponownie załomotałam w drzwi, zagryzając wargę. Po chwili rozległy się kroki, szczęk zamka i z mieszkania wyłoniła się rudowłosa postać.
- Co? - zapytała poirytowana.
Prychnęłam pod nosem.
- Noemi, tak się witasz z przyjaciółką? - odpowiedziałam z wyrzutem, jednak moją twarz rozjaśnił uśmiech i po chwili wpadłyśmy sobie w ramiona.
- Miałaś zadzwonić. - jęknęła Noemi. - No dobra, co tym razem zrobiłaś z telefonem?
- Upuściłam. I się rozbił. Pomożesz mi wnieść bagaż? - zrobiłam błagalną minę, a Noemi parsknęła śmiechem.
Weszłam wgłąb mieszkania, rzuciłam walizki na podłogę, a sama wylądowałam na kanapie. Gdzieś spod stołu dobiegło mnie głuche warczenie.
- A to co? - zapytałam, wskazując na jasnobrązowego psa, który szczerzył do mnie zęby.
- A to co? - spytała Noemi, patrząc na mojego kota.
- Mój kot. Może tu zamieszkać, prawda?
Nie mogła mi odmówić.
*~*~*
Siedziałam za ladą przypatrując się klientom, którzy przy stolikach pili kawę, czytali książki, albo siedzieli z mordkami w telefonach. Oparłam głowę na zaciśniętej pięści, wzdychając cicho. Jeszcze godzina i kończę zmianę. W sumie fajna ta praca, tylko mój szef jest perwersyjnym zboczeńcem, ale całkiem sympatycznym.
Dzwoneczek nad drzwiami zagrał swoją cichą melodię, zwiastując nadejście gościa. Do środka wszedł młody mężczyzna, obrzucił wnętrze chłodnym, prawie oskarżycielskim spojrzeniem i zajął miejsce przy dwuosobowym stoliku, w rogu sali. Szczerze mówiąc trochę mnie przerażał chłód, który od niego bił.
Wstałam powoli i przylepiłam na twarz wcale nie wymuszony uśmiech. Podeszłam do niego powoli.
- Dzień dobry. - zagadnęłam z uśmiechem - Co podać?
Któryś chłopak mógłby dokończyć?
poniedziałek, 9 maja 2016
Uwaga!
Witajcie C:
W tym poście chciałabym Wam powiedzieć o paru rzeczach.
Po pierwsze: jedna z administratorek, Ewiana (Lionell, Lucy, Christopher), jest nieobecna do 11 maja (włącznie). Dlatego proszę o wysyłanie opowiadań i formularzy do mnie, czyli Anomalia.
Po drugie: chciałabym Wam przypomnieć o KONIECZNOŚCI pisania opowiadań, a szczególnie proszę o napisanie PIERWSZEGO opowiadania, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił.
Po trzecie: proszę Was o zgłaszanie nieobecności. Czyli jeżeli gdzieś wyjeżdżacie i nie macie jak pisać, czy po prostu nie macie czasu, żeby pisać, zgłoście to. Wtedy wszystkim nam będzie żyło się łatwiej będziemy wiedzieli, co z daną osobą się dzieje.
Pozdrawiam,
~Anomalia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)