czwartek, 16 czerwca 2016

Od Mai CD Andrij

Obudziłam się w łóżku. Pamiętam tylko, jak Andrij i ja wyszliśmy z wody. Ale trudno. Wstałam, była około 9-10. Podreptałam do kuchni, śniadanie zrobiłam w biegu. Czemu? Sama nie wiem. Zjadłam kanapke z dżemem i wypijłam kawę. Podeszłam do sztalugi i zaczęłam malować. Po 5, góra 6 godzinach skończyłam. Co mi wyszło? Portret Andrij'a. Czemu?! Miałam taką koncepcję. Chyba pozostał mi w głowie. Może i znamy się jedyne półtora dnia, ale jak go widzę...Ah, nie ważne. Na stoliku nocnym leżał mój IPhone 6S. Zawachałam się czy zadzwonić do chłopaka, po tym, co stało się w jeziorze w parku...To trudne. Ale w końcu wzięłam telefon i wybrałam numer. 
- Halo. Hej Andrij.- Zaczęłam.
- Cześć...Maya- Odparł spokojnie.
- Nie jesteś...- Nie dokończyłam
- To nie pogawędka przez telefon. Jeżeli chcesz o tym pogadać to przyjdź do mnie o...18? Pasuje?- Wyjaśnił.
- No dobra No. To do zobaczenia.
Poszłam się przebrać w bardziej luksusowych strój. Nie to, że chcę się chwalić, ale po pierwsze, idę w goście, to wymaga stylu, a po drugie, byłam brudna farbą. Wzięłam portret i wyjechałam z apartamentu. Przy okazji podjechałam do myjni. Umyłam samochód i ruszyłam dalej. Na miejscu, zostawiłam auto pod blokiem i znalazłam mieszkanie Andrij'a. Zapukałam. W ręce trzymałam moje dzieło. Otworzył. Nie wyglądał na jakoś mega szczęśliwego.
- Hej?
- Cześć Mayu. Wejdź.
Podarowałam mu obraz.
- WOW! Ty to sama?- Zapytał z niedowierzaniem.
- Jasne. A co?- Odparłam uśmiechnięta.
- Szcun na mieście. Masz talent- Powiedział i puścił mi oko. 
Obraz odstawił w kąt. Bodajże, by się nie przewrócił.
- Usiądź na kanapie. Napijesz się czegoś? Soczku, Kawy, Herbaty, Wina?- Zaproponował.
- Poproszę Herbatę.- Uprzejmie oznajmiłam.
Po kilku minutach Andrij był już ze mną. 
- I...Co?- Próbowałam zacząć rozmowę. Była niepokojąca cisza. To było troszkę krępujące. 
- No, nic ciekawego.- Wiedział, że nic z tego nie wyniknie.
- Co o mnie sądzisz?- Zapytałam niepewnie.
Interesowało mnie BARDZO jego zdanie. Ale czemu? Bo tylko jego znałam i nie chciałam tej przyjaźni Spierdolić do reszty.
- No...Jesteś Okej...
- A...Wiem...Że...Znam...Cię...Tylko...Dwa dni...Ale...- Zaczęłam.
- Co?- Rozpromienił się Andrij. Chyba domyślał się o co chodzi.
- I...Że chłopak to mówi, ale...Kocham cię.- Wyszeptałam Tak cicho, że nawet człowiek który ma mega dobry słuch tego by nie usłyszał.
- Co? Powtórzysz, ale głośniej.- Poprosił.
- Kocham cię.
- To żart, czy prawda?- Zapytał zamotany.
- Prawda...- Wyznałam. Ruszyłam do wyjścia ale Andrij mnie zatrzymał.
<Andrij?>

Czcionkę poprawię z kompa, jestem w strefie kibica XD

Od Andrij'a c.d: Mai

Sielankowy nastrój przerwała nagła burza. Czym prędzej wyszliśmy z wody i powoli udaliśmy się w stronę samochodu. Deszcz nie robił już nam różnicy i tak byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Po dłuższej wędrówce w milczeniu i błocie (tak, ścieżka zamieniła się w błotne bajorko) znaleźliśmy się przed jej samochodem. Widziałem po Mai, że ledwo tutaj doszła. Jest zmęczona - stwierdziłem. Kazałem jej usiąść jako pasażer i, o dziwo zgodziła się. Szkoda, że tak z cztery godziny wcześniej nie była taka ugodowa. Sam zaś usiadłem za kierowcą. Dostałem kluczyki i odpaliłem maszynę. Jednak ta "maszyna" nie chciała zapalić. Kurwa co jest? - pomyślałem. Sprawdziłem stan paliwa - było git. Hmm... Mechanikiem to ja nie jestem...
Dobra Andrij bez przypału. Pokaż, że potrafisz - dodawałem sobie otuchy, mimo mojego zmęczenia spowodowanego dniem dzisiejszym. Energicznie wysiadłem z samochodu i usłyszałem tylko wielkie plasknięcie. Kurwa. To była wielka kałuża i tak, właśnie w niej stałem. Ciężkimi krokami próbowałem wywlec się z tego małego bajorka. Było trudno, lecz po paru chwilach udało mi się przedostać na tył samochodu. Postanowiłem wypchać automobila z tego "potopu". Kto do diaska parkuje w dziurach? Pogoda też mnie nie wspierała i jeszcze ten pocałunek z Mayą? Co mam o tym sądzić? Znamy się zaledwie ponad dobę...Minęło może dziesięć lub piętnaście minut zanim udało mi się skończyć moją misję. Gdy wsiadałem do samochodu zobaczyłem, że Em już śpi. Bez zbędnej gadki, której i tak nie chciało mi się już prowadzić ruszyliśmy w stronę jej mieszkania. Po chwili znaleźliśmy się na miejscu. Wysiadłem z auta i wziąłem ją na ręce. Zamknąłem samochód i zaniosłem moją podopieczną na górę. Położyłem ją do łóżka, zabrałem zapasowe kluczowe i napisałem jej karteczkę. Na palcach opuściłem jej apartament i udałem się na dół.

***

Byłem już w mniej więcej połowie drogi do domu, gdy moim oczom ukazał się pub dla studenciaków. No i elegancko - pomyślałem. Chociaż, czekaj. Bez rozgrzewki nie da rady. Skoczyłem na jednej nodze do pobliskiego monopolowego po setę, którą obaliłem niemal tak szybko jak ją kupiłem. Jestem gotowy - stwierdziłem. Wszedłem do środka i moim ślepiom ukazała się banda cwaniaczków, którzy przed pannami próbują zgrywać kozaków, a zależy im tylko na jednym. Było pełno dziewczyn "w sam raz na raz". Podszedłem do baru i poprosiłem o litr czystej. Moją uwagę przykuła młoda dziewoja, chyba studentka. Oddaliłem się do pobliskiego stolika i zacząłem ją obserwować. Barman od samego początku mi się nie podobał. Zresztą jak zobaczyłem jak robi jej drinka 90-10 to wiedziałem, że nie ma czystych zamiarów. Takie drinki to się robi tylko i wyłącznie dla weteranów tego rodzaju afrodyzjaku, a nie dla pań, które bez obrazy ale wyglądają na amatorki. Zapaliłem szluczga i popijałem go dzielnie szklankami wódki. Była pijana, w sumie to nie pijana a napierdolona w trzy trupy. Po dłuższej chwili dziewczyna o własnych siłach próbowała wstać, co przyszło jej z wielkim trudem. Chciałem pomóc ale bałem się, że dostanę w ryj od jej chłopaka. Czekaj. Ja w ryj przy tych leszczach? Pff... Ja to bym wyjaśnił ich wszystkich na pyrkę. Mimo to jako bohater drugoplanowy przyglądałem się całej sytuacji. Barman ze swego rodzaju nienawiścią i pożądaniem spojrzał się w jej stronę. Oho! Trzeba zareagować - stwierdziłem. Studentka ruszyła się chwiejnym krokiem do wyjścia. Podszedłem do naszego towarzysza "upijacza" i gestem pokazałem, żeby się schylił. Naiwny. Zrobił to bardzo zgrabnie a przede wszystkim szybko. Tym samym mu się odwdzięczyłem. Jednak nie, nie schyliłem się a sprzedałem mu soczystego prawego sierpowego. Mężczyzna był tak zaskoczony i otumaniony, że obrócił się wokół własnej osi i zębami wylądował na szklanych półkach, które rozwalił. Przy okazji niszcząc butelki z zawartością tylu dobrych trunków. Cały klub zamarł. Niewzruszony ruszyłem do wyjścia. Po drodze zaczepiłem jakiegoś młodziaka o fajkę. Musiał być ostro zdesperowany, ponieważ oddał mi całą paczkę.
- Dziękuję bardzo hojny chłopcze. Jak ci na imię? - zapytałem.
- P... Ppp... Pablo...
- Takie ładne imię i taki mądry chłopak, a w takim towarzystwie?
Po czym sprzedałem mu podbródkowego i opuściłem lokal. Cały czas byłem mokry. Dziewczyny już nie było, a szkoda. Czas wracać do domu. Zamówiłem taxi i po chwili byłem w domu. Grzecznie się rozebrałem i poszedłem spać.
To był ciężki dzień...

<Maya ?>

Od Mai CD Andrij

Spojrzałam na chłopaka z pytającym wzrokiem . Ten się zaśmiał i po chwili dodał:
- Jesteś słodka.
- Co proszę?
- Nic, fajnie wyglądasz.- Zawstydził się.
- Okaaaay. No to może chodźmy...Do mnie?- Zaproponowałam.
- Nie, za ładna pogoda. Pospacerujemy po parku, spk? - Odparł.
Ruszyliśmy w kierunku skwerku . Wieczorem był pięknie oświetlony. Szliśmy tak i szliśmy. Nagle przez przypadek dotchnęłam ręki Andrija. Zarumieniłam się i szybko cofnęłam dłoń. Ten uśmiechnął się i pociągnął mnie w stronę jeziora. Skoczył na bombę. Wołał mnie alr nie chciałam podejść. W końcu podpłynął i wrzucił mnie do wody. Chwilę biłam się z nim dla zabawy. NAGLE kopnął mnie, znaczy, przeważył. Aż poleciałam na niego. To wyglądało jakbyśmy się całowali. A pod wodą właśbie tak było. W końcu wynurzyliśmy się a ja przytuliłam Andrija. To była cudowna chwila.
Andrij?