piątek, 22 kwietnia 2016

Od Damona do Lucy

Jak można być tak głupim-pomyślałem, patrząc na nastolatka przebiegającego przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Godziny szczytu, jedna z najbardziej ruchliwych dróg, a on odwala coś takiego. No cóż, jak zamiast mózgu ma się papkę, to tak jest... Śledziłem go jeszcze chwilę wzrokiem, by upewnić się, czy nie będzie trzeba za chwilę zeskrobywać go z asfaltu i rzuciłem na ziemię niedopałek. Zadepnąłem go i wróciłem do studia myśląc, że muszę skończyć z paleniem. Ale to od jutra.
***
Spojrzałem za okno. Nieźle lało, cieszyłem się, że będę wraończyłem właśnie sprzątać studio, gdy usłyszałem dźwięk dzwoneczka wiszącego nad drzwiami.
-Już zamknięte-oznajmiłem, odkładając mopa.
-Przepraszam bardzo, ale jak dojdę stąd do centrum?-głos przybysza sprawił, że z zaciekawieniem wyjrzałem zza parawanu. W drzwiach stała okropnie przemoczona dziewczyna. Na oko trochę młodsza ode mnie. No i bardzo ładna, trzeba przyznać.
-Wiesz, myślę, że raczej w tą pogodę to nigdzie nie dojdziesz, a w każdym razie byłoby to nie wskazane-odparłem i zniknąłem na moment na zapleczu i przyniosłem stamtąd wielki, puchaty ręcznik. Podałem go dziewczynie.
-Damon-przedstawiłem się i uśmiechnąłem, wyciągając dłoń. Uścisnęła ją nieśmiało i wzięła ręcznik.
-Lucy.
-Nie bój się mnie, Lucy. Wytrzyj się, bo jesteś cała mokra, a jeśli chcesz to zrobię ci herbaty, albo od razu odwiozę tam, gdzie potrzebujesz-uśmiechnąłem się ponownie i z nieskrywaną ciekawością spojrzałem na dziewczynę.
Lucy? <333

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz