czwartek, 28 kwietnia 2016

Od Michael'a

Biiib-biiib-biiib-biiib...
O Boże, to już ta godzina? Nie możliwe... Odrzuciłem kołdrę i od razu tego pożałowałem, bo w pokoju było dosyć chłodno (na noc skręciłem grzejniki). No ale cóż, trzeba wstać. Podniosłem się z wyra, wziąłem kupkę uszykowanych wczoraj wieczorem ubrań i poszedłem do łazienki, gdzie na szybko wskoczyłem pod prysznic i umyłem głowę. Potem ubrałem się i przeszedłem do kuchni. Kiedy zajrzałem do lodówki przywitały mnie, no dobra, nic mnie nie przywitało, jedynie żółte  światełko żarówki. Z przeciągłym jękiem w duszy zamknąłem drzwi lodówki i przyłożyłem czoło do chłodnego metalu.
Idioto, czemu ty o niczym nie pamiętasz? Rób se jakieś kartki czy coś, jeśli trzeba to pisz sobie na ręce, bylebyś pamiętał, co trzeba zrobić.
Wziąłem leżący na stole potrfel i kluczyki. Wzułem trampki, zarzuciłem na plecy skórę i wyszedłem z domu układając w myślach listę zakupów.
***
Cholera, nienawidzę łażenia po sklepach. Zwłaszcza na głodnego. Nie mogę się wtedy skupić i snuję się między tymi alejkami nie wiedząc co zrobić, a nie mam w zwyczaju prosić o pomoc.
No dobra, w końcu mam mniej więcej wszystko, chociaż znając życie i tak czegoś zapomniałem.
Poszedłem do kasy i zacząłem wykładać wszystko na taśmę. Niestety, kiedy wózek nie był taki ciężki pojechał do przodu i uderzył w jakąś dziewczynę, która była dosłownie objuczona torbami. Dziewczyna się przewróciła, troby pękły i wszystko wysypało się na ziemie.
Ludzie wokół zamarli, kasjerka przestała kasować. Siarczyście zakląłem w duchu i podszedłem do dziewczyny modląc się, żeby nic jej nie było.
-Hej, żyjesz...? Przepraszam cię najmocniej. Jeśli coś się popsuło albo potłukło oddam Ci kase...
Jakaś dziewczyna? *podryw na Mike'a xD*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz