poniedziałek, 2 maja 2016

Od Mike'a CD Noemi

Postawiłem sobie za punkt honoru żeby nie zapomnieć o spotkaniu z dziewczyną. To znaczy, spotkaniu jak spotkaniu...
Czas na mistrza dedukcji: dziewczyna kupowała żarcie dla psa więc na 99% jakiegoś ma. Skoro ma psa, to musi go wyprowadzać. A jeśli go wyprowadza, to kilka razy dzienne, więc pewnie i wieczorem, a dwudziesta, albo chwilę wcześniej to będzie idealna pora.
Brawo, Michałku, zasłużyłeś na czekoladkę.
***
W pracy zupełnie nie mogłem się skupić. Moje myśli odpływały w stronę rudowłosej dziewczyny. Chodząca zagadka. Enigmatyczna. Tajemnicza. Niesamowita. Niespotykana. No i piękna. Tom pierwszy przygód Mike'a Holmes'a: Rudowłosa Tajemnica.
Jezu, Michał, jesteś żałosny. Po prostu niemożliwy. Ale to nie ważne.
***
Skończyłem pracę o osiemnastej i postanowiłem wrócić tak, żeby przejść wzdłuż jej bloku. Niestety, teraz jej nie spotkałem, ale to może troszkę lepiej.
Wpadłem do domu, wziąłem prysznic (nie myślcie sobie, że trener personalny tylko stoi i się patrzy) i przygotowałem sobie coś szybkiego do zjedzenia.
18:30
Sięgnąłem na półkę po książkę i rzuciłem się na kanapę, żeby się troszkę zrelaksować. Stwierdziłem, że muszę mieć tutaj jakiegoś zwierzaka, bo samotność źle daje mi się we znaki. Od dłuższego czasu nikt oprócz mnie i moich kumpli w moim domu nie gościł. A na ranchu w Teksasie co chwile coś, co chwile ktoś. Pełno kotów, pełno psów... No i pełno koni. Jedno jest pewne, chciałbym tutaj jakiegoś sierściucha.
19:00
Odłożyłem książkę, ubrałem buty, kurtę i wyszedłem.
Po drodze wszedłem do kwiaciarni i poprosiłem o śliczną herbacianą różę z delikatnym przybraniem. Podziękowałem, zapłaciłem i poszedłem pod blok. Była akurat Na chybił trafił wybrałem pod którą klatką będę czekał. Usiadłem na ławeczce i cierpliwie czekałem. Jak na życzenie, punktualnie o dwudziestej otworzyły się drzwi i wyszła z nich Noemi ze swymi psamo. Wygryw.
Uśmiechnąłem się czarująco i podszedłem do niej. Oba psy w kagańcach i na smyczach, więc teoretycznie nie miałem się czego bać. Dałem im do powąchania dłoń, a potem delikatnie je pogłaskałem.
-Mówiłem, że się zjawię, więc jestem. Proszę bardzo, to dla Ciebie-podałem jej różę i jeszcze trochę szerzej się uśmiechnąłem.
Noemi? Niech kosz od Ciebie nie będzie taki straszny ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz