sobota, 21 maja 2016

Od Mike'a CD Noemi

Jeny, Noemi pięknie się śmiała. Kiedy zobaczyłem jak chcichocze zrobiło mi się cieplej na sercu. Autentycznie. Ogarnąłem się jednak, żeby nie zauważyła, że mam głupi wyraz twarzy.
-To chcesz tą czekoladę?-spytała.
-Jeszcze się pytasz-mruknąłem i ułamałem sobie po dwie kostki z białej, po dwie z karmelowej i po dwie z gorzkiej. Na początek wpakowałem do ust białą.
-Bierz wszystkie, nie wstydź się.
-Nie lubię tej z cukierkami, a mleczną zaraz sobie ułamię-odparłem kiedy już przełknąłem. Zauważyłem, że na moje słowa w oczach Noemi przeskoczyła iskierka radości. Uśmiechnąłem się do niej.-To już wiem, żeby następnym razem dać Ci czekoladę-zaśmiałem się, a ona nie skomentowała.
Za oknem uderzył piorun i huknął grzmot, ale nie z taką siłą jak poprzednio.
-No, kończy się ta burza-skomentowałem, tym razem zjadając karmelową.
-Bardzo dobrze-mruknęła tylko.-Bardzo dobrze.
Jak na życzenie w parę sekund po jej słowach wróciło światło. Zaśmiałem się.
-Kurcze, normalnie mówisz i masz...-zacząłem zdmuchiwać świeczki.
Kiedy już wszystkie były zdmuchnięte zacząłem się bawić woskiem (czy tam stearyną czy jak to się w tym przypadku nazywa). Wkładałem opuszki palców do gorącej jeszcze cieczy i patrzyłem jak tworzy się ba nich skorupka.
-Co Ty robisz...?-spytała, patrząc na mnie krzywo.
-Bawię się. Nie widać?
-Oh, bawisz się... Rozumiem...
-No co..? Nie śmiej się ze mnie!-krzyknąłem i umazałem jej nos i czoło.
-Ej no!
-Co? Ja nic nie zrobiłem-uniosłem otwarte dłonie, zrobiłem niewinną minę, a potem puściłem jej oko.
Noemi? Przepraszam, że dopiero teraz i przepraszam, że takie krótkie, ale miałam męczący tydzień i jestem wykończona po zawodach ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz