No nie może być... Nie sądziłam, że wygram i przez myśl mi nawet nie przeszło, że spotkam tu Christophera.
-A teraz zapraszamy wszystkich zawodników, ich trenerów i zaproszonych gości na poczęstunek-oznajmił spiker. Zapozowałam jeszcze do kilku zdjęć i zeszłam z podium.
-Byłaś na prawdę niesamowita-powiedział Christopher.
-Dziękuję-odparłam.-Ale prosiłabym Cię, żebyś nie przesadzał. Wcale nie poszło mi aż tak dobrze. Poza tym-zmieniłam temat-nie wiedziałam, że jesteś współwłaścicielem TAKIEJ firmy-skierowałam się w stronę przystadninianej restauracji.
-A ja nie wiedziałem, że masz TAK wielki talent-skontrował z uśmiechem.
-Wiesz... Jazda konna to jedyne, co mi w życiu dobrze wychodzi, chociaż, no, nie zawsze-powiedziałam i kopnęłam kamyk.
-Ten koń, na którym jeździłaś... Jest Twój?
-Nie, no co Ty. Nigdy w życiu nie miałabym pieniędzy, by mieć własnego konia... To koń z tej stadniny, wypożyczają mi go na zawody-zajęłam miejsce przy stole. Przewiesiłam paski od kasku przez oparcie krzesła, tak żeby na nim wisiał.
Christopher zajął miejsce obok mnie.
-Panie Christopherze, prosimy pana tam...-zaczął właściciel.
-Dziękuję, zostanę tutaj-uśmiechnął się formalnie i odwrócił się do mnie.
-Cały czas jestem pod wrażeniem. To co robiłaś tam na placu było niewiarygodne-powiedział, a ja poczułam, że się czerwienię. Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się łyżeczką.
Kelnerka postawiła przed nami paterę z ciastami. Sięgnęłam po szarlotkę.
-Hej, Savie! Świetnie Ci poszło!-krzyknęła Molly, dziewczyna z tutejszego KJ, która siedziała po drugiej stronie stołu.
-Dziękuję, Molly. Tobie też poszło bardzo dobrze.
-Ale nigdy nie dorównam Tobie, Savie-zaśmiała się.
-Ale kto?-włączył się nasz trener, który kończył zajadać drugi już kawałek ciasta-Savie? Sav to nasz numer jeden! Gdybyś kiedyś chciała odejść z naszego KJ zatrzymałbym Cię nawet siłą!-zaśmiał się.
-Nie zamierzam, panie trenerze, nie zamierzam-oświadczyłam.
Trener sięgnął po butelkę wódki, odkręcił ją i zaczął nalewać wszystkim po kolei. Christopher podziękował, ja także.
-Hej, Sav, z nami się nie napijesz?
-Dobrze wiecie, że nie lubię pić-powiedziałam z przepraszającą miną.
-No ej no... Dalej, chociaż za wygraną!
-Nie, dziękuję.
-To za klub jeździecki!
-Savannah powiedziała, że nie będzie piła, więc powinien pan to uszanować-odezwał się z całą stanowczością Christopher.
Trener spojrzał na niego i bez słowa odstawił butelkę.
Sięgnęłam po kolejny kawałek placka, tym razem wybierając sobie krówkę.
Zjadłam go w ciszy i wstałam od stołu. Skierowałam się do miejsca w których stały termosy z kawą i herbatą. Wzięłam szklankę i nalałam sobie kawy.
-Savannah...-usłyszałam za plecami głos trenera.
-Tak?
-Ten gość który obok Ciebie siedzi...
-Christopher-podpowiedziałam.
-Tak, właśnie. Wy coś... Razem?-spytał. Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam w stronę Chrisa, który od razu podchwycił moje spojrzenie.
-Nie, nie-starałam się nie spłonąć.-Za wysokie progi na moje nogi-odparłam. Trener kiwnął głową, nalał sobie herbaty i poszedł.
-Wiesz, jak coś, to chce dostać zaproszenie na ślub-krzyknął, odchodząc. Myślałam, że zapadnę sie pod ziemię.
Dodałam do kawy cukier i śmietankę, i już miałam wracać do stolika, lecz gdy się odwróciłam za mną stał Chris.
-O czym rozmawialiście?-zapytał.
-O niczym...-odparłam, lecz jego spojrzenie sprawiło, że nie potrafiłam mu nie odpowiedzieć.-Pytał się czy jesteśmy razem.
-I co mu powiedziałaś?
-Jak to co? Że nie jesteśmy razem-mruknęłam i spuściłam wzrok.
-Wiesz... Chciałbym porozmawiać z Tobą, ale na osobności.
-Mam się bać?-spytałam, robiąc przestraszoną minę.
-Przecież Cię nie pogryzę.
-Pewnie, jestem taka mała, że bez problemu połkniesz mnie w całości-zrobiłam jeszcze bardziej przerażoną minę, a potem roześmiałam się. Pierwszy raz od dłużego czasu i pierwszy raz przy Chrisie.
-Co...?-spytałam, kiedy dostrzegłam, że intensywnie się we mnie wpatruje.
-Nie, nic-odparł z uśmiechem.-Chodźmy.
Ruszyliśmy przed siebie.
-Chciałem Ci powiedzieć, że moja propozycja jest cały czas aktualna.
-Oh-mruknęłam.-Oh.
-Coś nie tak?
-Nie, wszystko dobrze. Wiesz... Przepraszam Cię za moje zachowanie, to było strasznie głupie.
-Nie przepraszaj, spokojnie...
-I chciałabym Ci powiedzieć, że przemyślałam Twoją propozycję...
-Tak?
-I jeśli rzeczywiście jest ona cały czas aktualna i jeśli na prawdę nie będzie to dla Ciebie problemem, to skorzystałabym z niej-powiedziałam i uśmiechnęłam się, spoglądając Chrisowi w oczy.
Christopher? Co ty na to? <333 Savie taka czarująca xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz