Damon to zdecydowanie najcudowniejsza osoba na świecie, niewiele osób w dzisiejszych czasach przygarnęłoby kogoś niemalże obcego pod swój dach. Nie ukrywam, że odnoszę wrażenie, iż go wykorzystuję... Co nie znaczy, że mi się ta sytuacja nie podoba. No bo powiedzmy sobie jasno. Jest on bardzo atrakcyjnym mężczyzną w sile wieku i naprawdę nie wierzę, że nie ma żony i co najmniej jednego małego brzdąca o równie orzechowych oczach co on... W każdym razie będę miała sporo okazji aby nacieszyć się jego widokiem. Pozostaje tylko jedna sprawa będę musiała ustalić z nim kwestie dokładania się do rachunków, ale to już nie dziś, bo jak to mówią co za dużo to nie zdrowo.
Film? W sumie czemu nie. Takie wspólne leniuchowanie musi być przyjemne.
- Wolałabym się nie narażać gospodarzowi poprzez wybór filmu, który mógłby się mu nie podobać. - wymamrotałam z teatralnym zaniepokojeniem.
- Zaraz to mi się narazisz jak nie podejmiesz tej decyzji.
- O nie!- uniosłam ręce w udawanym zdziwieniu do szeroko otwartej buzi. Damon w odpowiedzi przewrócił oczami i udał się do kuchni po przekąski.
- W takim razie skoro mam wybór to obejrzyjmy jakieś tanie romansidło. - podeszłam do chłopaka i sugestywnie poruszyłam brwiami.
- O boże...- westchnął ciężko.-...a mogłem sam wybrać
- Mogłeś, oj mogłeś... Aleeee teraz już nie ma odwrotu.
I wtedy niczym jak w typowym filmie romantycznym spojrzeliśmy na siebie wyzywająco i rzuciliśmy się w stronę telewizora jak pięciolatki. Wojna o pilota rozpoczęta.
Po zaciętej przepychance czystym fartem udało mi się chwycić to magiczne urządzenie w swoje łapki. Już, już chciałam świętować jednak uświadomiłam sobie, że sprytny i przebiegły lisek, zwany również Damonem na pewno ani myśli się poddać. Czym prędzej zerwałam się na nogi i stanęłam po drugiej stronie kanapy.
- Buuuu...- wykrzyknęłam machając pilotem.
- Choć tutaj!
- Ani mi się myśli oddać swoje zwycięstwo.
- Tak? - prychnął - W takim razie sam Ci je zabiorę.
Podążył zdecydowanym krokiem w moim kierunku, a ja nie chcąc dać się złapać rozpoczełam kolejne okrążenie wkoło kanapy. Temu zabójczemu pościgowi towarzyszyły donośnie krzyki, chichy i śmiechy. Nie minęło jednak wiele czasu a Xav niemalże mnie dorwał, dosłownie musnął mój rękaw. Kierowana instynktem i chęcią ucieczki chciałam skrócić drogę przemierzając ją przez sofę. Niestety podjęta przeze mnie próba jedynie mnie spowolniła i zostałam schwytana. Damon złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie w taki sposób, że koniec końców leżeliśmy na tapczanie. Wróć, poprawka. Ja leżałam na meblu, a on na mnie.
Wówczas odniosłam wrażenie, że czas znacznie zwolnił o ile w ogóle się nie zatrzymał. Ciekawe czy dlatego, że tak zadziałała na mnie bliskość tego ciasteczka, czy może było to spowodowane wcześniejszym wysiłkiem... Taaa, aha... No na pewno.
Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy dosłownie wdzierając się do swoich dusz, śmiało mogę powiedzieć że utonęłam w jego spojrzeniu... W jego gorącym spojrzeniu. Kierowani zasadą carpe diem i adrenaliną zbliżyliśmy swoje twarze na tyle blisko, że stykaliśmy się nosami. Nasze nierównomierne oddechy się ze sobą zmieszały, mój umysł został zaćmiony, a serce jeszcze bardziej przyśpieszyło i byłam niemalże pewna, iż zaraz wyskoczy mi z piersi. Oddałabym wszystko by ta chwila trwała wiecznie, ba nawet by potoczyła sie dalej.
Jednak nie... Takie rzeczy dzieją się niestety tylko w filmach. Do naszych nosów dotarł zapach... Bardzo ale to bardzo nieprzyjemny zapach.
- Kurwa! Popcorn! - krzyknął i poleciał w stronę zadymionej kuchni.
I zostałam sama, kompletnie zdezorientowana i zaszokowana swoją własną reakcją. Cholerny popcorn, mógł poczekać chociaż te parenaście sekund...
- Chyba z tego już nic nie będzie. - powiedział zrezygnowany. - Musi nam wystarczyć czekolada i inne przekąski.
- Okay. - odpowiedziałam starając się by mój głos brzmiał jak najnaturalniej.Wierzyłam również, że te cholerne oczy chociaż raz będą ze mną współpracować i mnie nie zdradzą. Chciałam iść mu pomóc ale nogi miałam jak z waty więc stwierdziłam, że poczekam. Udało mu się szybko ze wszystkim uwinąć, a ja w międzyczasie tylko włączyłam telewizor.
- No to co oglądamy? Nie robi mi to różnicy- zapewniłam.
< Damonku? :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz