-Szczerze, mi też nie robi żadnej różnicy, co obejrzymy-odparłem. Spojrzałem na Lucy, a ona wzruszyła ramionami. Podała mi pilota, a ja zacząłem skakać po kanałach.
-Jak zwykle, w TV nic ciekawego nie ma...-mruknąłem.-Przeszukajmy więc płyty.
Chciałem zgasić telewizor, ale jednak stało się coś, co mi na to nie pozwoliło. Wysiadł prąd, a smieszkaniu zrobiło się prawie całkiem ciemno.
-Serio...?-rzuciłem w przestrzeń. Włączyłem latarkę w telefonie i przeszedłem do kuchni.-Poczekaj chwilę, skombinuję jakieś świeczki.
Otworzyłem jedną z szafek i wyjąłem z niej kilka dużych świec. Postawiłem je na ławie przed kanapą, z tylnej kieszeni jeansów wyjąłem zapalniczkę i zapaliłem je. Potem podszedłem do okna i wyjrzałem przez nie. Latarnie się świeciły, okoliczne budynki też miały oświetlenie.
-W około wszystko jest OK-powiedziałem do siedzącej na kanapie Lucy. Podrapałem się w tył głowy.-Pójdę do sąsiadów.
Wyszedłem więc z mieszkania i zapukałem do sąsiadów. Niestety, do siebie wróciłem z niczym.
-W całym budynku nie ma prądu, zadzwonię do administracji, żeby dowiedzieć się o co chodzi-oznajmiłem od progu. Sięgnąłem po komórkę i wykręciłem odpowiedni numer.
Rozmowa okazała się być bezowocna.
-I jak tam?-spytała Lucy. Wzruszyłem ramionami.
-Jakaś masakra. Nikt nic nie wie. Dobre jest to, że obiecali kogoś przysłać. Ale nie mam pojęcia jak im to wyjdzie... Niby Nowy Jork, super wielkie miasto, genialne technologie, ale generatorów w bloku nie ma-prychnąłem.
Usiadłem na kanapie obok dziewczyny.
-Chyba nic dzisiaj nie obejrzymy - mój laptop nie jest naładowany. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz?-przeczesałem włosy i rzuciłem Lucy przepraszający uśmiech.
-Nic się nie stało, nie martw się-odparła i także się uśmiechnęła.
Jejku, ale ona pięknie się uśmiecha! Tak w ogóle, nastrój zrobił się jakiś taki romantyczny... Te świece i wszystko...
Poprawiłem się na kanapie odwracając w jej stronę.
-Co chciałabyś w takim razie robić?
-Nie mam pojęcia...
-Może... Pogramy w karty? Albo w Monopoly? Albo-zrobiłem złowieszczą minę i zmieniłem ton głosu na taki horrorystyczny-poopowiadamy historie o duchach?
Zaśmiałem się i puściłem Lucy oczko. Zauważyłem, że dziewczyna zaczerwieniła się lekko, co tylko dodało jej uroku.
-A więc, co wybierasz, moja panno?-spytałem, tym razem mówiąc głosem lokaja czy innego dworzanina.
Lucy, moja panno? :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz