niedziela, 1 maja 2016

Od Chris'a do Clarke

Kocham po prostu ilość dodatkowej roboty, która mam do wykonania przez to, że jakiś fagas z działu marketingowego jebnął się w obliczeniach. Może nie jest to po prostu stanowisko dla niego. Mało brakło a kapitału początkowego na najnowszą inwestycje by nie było, a z kolei dotychczas zainwestowane fundusze poszłyby się lekko mówiąc kichać. Aż na samą myśl o zmarnowanych dwóch tygodniach pracy robi mi się słabo. No bo kurwa mać, no nie za wszystkie nadgodziny dostaję premię, a wyrabiam ich naprawdę dużo. Można by zapytać dlaczego i po co ? Ale ja mam w tym swój własny interes. I jeszcze wszyscy, którzy otwarcie w twarz oraz ci, co nie mają na tyle odwagi sie przekonają, że dokładnie wiedziałem co robię. I tak będzie gadane, że albo miałem farta albo jakieś wtyki... Mhm... Wygląda na to, że im więcej pracuje tym więcej mam farta... A wtyki? Hmm...ciekawe skąd skoro śmiesznego Chrisa Jones'a nikt nie zna. Ale niech sobie mówią i myślą co im się żywnie podoba. Ale to ja osiągnę coś na tym świecie a nie oni i nie będę płakał, że emerytura ledwo- o ile w ogóle- mi do pierwszego starcza. Maszerowałem właśnie na spotkanie z pewną spółką, na której udziałach nam -czyli mnie i mojemu szefowi, który ufa mi bezgranicznie -zależy w hotelu na przedmieściach. Muszę przyznać, że te tereny były mi zupełnie obce gdyż byłem tu pierwszy raz.
Zważywszy na fakt, iż nie lubię marnować czasu na bezowocne czynności postanowiłem zwrócić się do kogoś o pomoc. Rozejrzałem się po mijających mnie ludziach i moją uwagę przykuła dziewczyna z blond włosami idąca pewnie przed siebie. Musi wiedzieć.
- Dzień dobry. - rzuciłem i stanąłem jej na drodze. Dziewczyna mało na mnie nie wpadła. Oczy ma w dupie czy jak ?
-Hmm? 
- Chciałem się zapytać gdzie znajdę ten adres - oznajmiłem i podałem jej karteczkę z adresem hotelu.
Już już miała mi odpowiedzieć jednak wpierw zlustrowała mnie wzrokiem. Chryste, uzyskam w końcu odpowiedź czy się nie doczekam ? A wyglądała na konkretną. 
- Wiesz czy nie?
- Owszem. Chodź. - westchnęła i odwróciła się na pięcie kierując się przed siebie zostawiając mnie zdecydowanie w tyle. Musiałem zagęścić ruchy aby zrównać kroku. Kiedy blondynka wstawiała nogę na przejście, na co zezwalało jej zielone światło moją uwagę przykuł pędzący kierowca. 
Wówczas wszystko się zatrzymało. Sceny są jak urywane fragmenty, a samo wydarzenie jak z filmu. 
Dałem szybkiego susa w jej stronę i przyciągnąłem mocno do siebie wnet ułamek milisekundy potem pedał za kierownicą przeciął przejście dla pieszych. Staliśmy tak chwilę nim złapała pion i mogłem być pewien, że spokojnie mogę wypuścić ją z ramion. Miała delikatny, kobiecy zapach i dość drobną posturę. Jak nic zostałby z niech mielony.
- Wszystko w porządku? 
- Tak, chyba...To znaczy nie wiem. - schowała na chwilę twarz w dłoniach. Szok. To normalne. Adrenalina i te sprawy. - Dziękuję.
- Nie ma za co. To nie Twoja wina. Ten pajac jechał pod prąd. - mruknąłem. - Na pewno wszystko w porządku ? 

< Clarke? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz