Przedstawiłam się krótko, ale nie skorzystałam z zaoferowanej pomocy, choć moje zakupy były naprawdę ciężkie. Jednak nie jestem aż tak niedołężna, żeby nie dać sobie z nimi rady sama.
- Więc jak będzie? - zapytał Michael.
Wypuściłam cicho powietrze z ust. Jakby się tu wymigać...? Trzeba grać na czas.
- Będzie z czym? - odpowiedziałam pytaniem, mając nadzieję, że dostrzeże moją niechęć. Och, jaka ja jestem niekulturalna.
- Dasz się gdzieś wyciągnąć?
Dalej dopytywał i dalej szedł obok mnie. Na twarz przykleił sobie ten swój firmowy uśmieszek. Jest naprawdę mega przystojny, kiedy tak robi... w sumie, kiedy nie to też... Stop! Wróć, nie możesz tak myśleć!
Momentalnie przypomniałam sobie wszystkie feministyczne hasła, których zdążyłam się nasłuchać w moim dziewiętnastoletnim życiu. Pomogło.
Powróciłam do rzeczywistości.
- Nie. Nie dam się nigdzie wyciągnąć. - odparłam beznamiętnie, choć Michael może się cieszyć, bo rzadko jestem do tego stopnia rozmowna. Koleś może być z siebie dumny.
- A to dlaczego? - czy on nie przestanie zadawać mi pytań? To strasznie frustrujące...
Ugh, zrobił taką okropnie słodką, zawiedzioną minę. Jak zaraz nie przestanie to jeszcze się zgodzę.
Noemi, opanuj się!
Chłopak zaszedł mi drogę, oczekując na odpowiedź.
- Hmm... bo nie mam w zwyczaju umawiać się z nieznajomymi... - ...i nie mam w zwyczaju w ogóle się umawiać, dokończyłam w myślach.
- Nie jesteśmy nieznajomi.
- Faktycznie, zapomniałam, że najlepszym sposobem na poznanie kogoś jest wjechanie w niego wózkiem sklepowym. - ale się dziś rozgadałam, normalnie siebie nie poznaje. Niech on się już odczepi, bo naprawdę zaraz się zgodzę, tylko dla świętego spokoju.
- No dobra, nie znamy się. - przytaknął mi. - Ale możemy się poznać. - miał taką minę, że o mały włos nie wybuchnęłam śmiechem.
- Mieszkam tu. - wskazałam na blok nieopodal nas. - To była fascynująca znajomość, to pa. - pożegnałam się, znikając za drzwiami.
- Uznam to za zgodę, będę o ósmej. - krzyknął za mną.
Ta... jasne. Na pewno nie przyjedzie..., pomyślałam wtedy.
Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak się pomyliłam.
Mike? Może być takie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz