wtorek, 14 czerwca 2016

Od Andrij'a c.d: Mai

Bez wahania zgodziłem się na jej propozycje. Gdy wchodziliśmy do jej mieszkania błagałem w głębi duszy abym niczego głupiego nie zrobił.
Po przekroczeniu progu, moje włosy stanęły dęba.
Matko Boska - pomyślałem. Toż to apartament! Był pięknie przystrojony i wyglądał majestatycznie. Moja kawalerka się przy tym chowa.
Jednak szybko otrzeźwiałem, ponieważ jakieś małe coś zagrodziło moją drogę. Tym "czymś" okazał się uroczy i pociesznym piesek.
- Jak się wabi? - zapytałem.
- Sofia - odparła.
Schyliłem się i podrapałem go po pysku, na co sunia odpowiedziała radosnym szczeknięciem. Staliśmy chwilę w milczeniu. Próbowałem coś z siebie wykrzesać i wydukać coś sensownego, lecz nie mogłem.Zero, kompletny brak pomysłu. Andrij weź się w garść - dodałem sobie otuchy, jednak ta nie przyniosła oczekiwanego rezultatu.
- Eee... - zacząłem nieswojo - jestem... Andrij. Andrij Jebievdenko...
- Jebie w denko...? - zapytała ewidentnie rozbawiona.  Cholernie miłe, nie powiem. Następnie na jej twarzy zaczęło się malować coś na kształt rezerwy. Było to zapewne spowodowane tym, że jej głowie zrodziła się wątpliwość z jakiego u licha zadupia pochodzę i czy zaraz jej tu nie zgwałcę. Czułem, że zaraz każe mi wyjść. No bo kto normalny ma takie nazwisko?
- Miło mi. Maya Miller - odparła po chwili lekko zmieszanym głosem. -Chcesz się czegoś napić?
- Nie, dziękuję. Prowadzę.
Boże Wasyl, ty idioto. To, że ktoś proponuje ci coś do picia, nie oznacza, że jest to alkohol.
- Chociaż... W sumie poproszę - wydukałem.
Ruszyła powoli w stronę kuchni.
-Skąd jesteś? - zapytała. Wiedziałem, że to pytanie pojawi się prędzej czy później. Nic nowego, nic co by mnie zdziwiło. Nie jesteś oryginalna maleńka.
- Z Rosji... - pobladła,a ja lekko się podłamałem. Teraz - o ile wie gdzie leży Rosja rzecz jasna nikomu nie ubliżając - to na bank weźmie mnie za jakiegoś bandytę czy innego terrorysta. Już, już miałem zapytać skąd ona pochodzi gdyż na rodowitą Amerykankę mi ona nie wygląda ale sobie darowałem...No bo co dalej? Będzie spokojnie siorpać herbatę w moim towarzystwie? Nie dosyć, że takie nazwisko to jeszcze z Rosji? Dajcie spokój. Byłem bardzo zawiedziony jej, a może właściwie swoją postawą i  nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Zostawiłem jej karteczkę z numerem na stole i wyszedłem bez słowa.Tak będzie lepiej. Szybko zbiegłem na dół i wskoczyłem do samochodu. Jasna cholera,  nie mam zielonego pojęcia co do kurwy nędzy stało się z moją zajebistą gadką na podryw.

< Maya? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz