- Jak zwykle. MUSIAŁAM to spieprzyć. - Powiedziałam sama do siebie.
W ręku trzymałam karteczkę z jego numerem. Byłam nieuprzejma. WIEDZIAŁAM. Było późno, poszłam spać.
~7 godziny później ~
Obudził mnie pisk telefonu.
- CZEGO?!
Zobaczyłam...SMS od Andrij'a. (TAK, miałam zapisany jego numer)
Spotkajmy się dzisiaj w parku na ulicy Starling. O...15:00? Pasuje?
Odpisałm mu, że chętnie. Zrobiłam sobie śniadanie. Byłam tak zaspana, że weszłam do toalety i na gąbkę wlałam mydlo i płyn. Miałam to już jeść ale ocknęłam się. Uczłowieczyłam się i ogarnęłam mieszkanie. Była 14:30. Weszłam do auta i ruszyłam w umówione miejsce. Zobaczyłam Andrij'a.
- Cześć. Sorki za wczoraj . Rozumiem, jesteś z Rosji. Ale jak każdy, jesteś człowiekiem. I, że jestem z Ameryki, nie znaczy, że jak większość jestem głupia, wredna i gryzę.- Uśmiechnęłam się.
- Serio? Nie odsuniesz się odemnie? Nie boisz się?- Zapytał chłopak.
- Bać? Co ty!- Odparłam- A wgl, masz kogoś? Nie to, że jakoś specjalnie mnie to interesuje...
<ANDRIJ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz