Dobra Andrij bez przypału. Pokaż, że potrafisz - dodawałem sobie otuchy, mimo mojego zmęczenia spowodowanego dniem dzisiejszym. Energicznie wysiadłem z samochodu i usłyszałem tylko wielkie plasknięcie. Kurwa. To była wielka kałuża i tak, właśnie w niej stałem. Ciężkimi krokami próbowałem wywlec się z tego małego bajorka. Było trudno, lecz po paru chwilach udało mi się przedostać na tył samochodu. Postanowiłem wypchać automobila z tego "potopu". Kto do diaska parkuje w dziurach? Pogoda też mnie nie wspierała i jeszcze ten pocałunek z Mayą? Co mam o tym sądzić? Znamy się zaledwie ponad dobę...Minęło może dziesięć lub piętnaście minut zanim udało mi się skończyć moją misję. Gdy wsiadałem do samochodu zobaczyłem, że Em już śpi. Bez zbędnej gadki, której i tak nie chciało mi się już prowadzić ruszyliśmy w stronę jej mieszkania. Po chwili znaleźliśmy się na miejscu. Wysiadłem z auta i wziąłem ją na ręce. Zamknąłem samochód i zaniosłem moją podopieczną na górę. Położyłem ją do łóżka, zabrałem zapasowe kluczowe i napisałem jej karteczkę. Na palcach opuściłem jej apartament i udałem się na dół.
***
Byłem już w mniej więcej połowie drogi do domu, gdy moim oczom ukazał się pub dla studenciaków. No i elegancko - pomyślałem. Chociaż, czekaj. Bez rozgrzewki nie da rady. Skoczyłem na jednej nodze do pobliskiego monopolowego po setę, którą obaliłem niemal tak szybko jak ją kupiłem. Jestem gotowy - stwierdziłem. Wszedłem do środka i moim ślepiom ukazała się banda cwaniaczków, którzy przed pannami próbują zgrywać kozaków, a zależy im tylko na jednym. Było pełno dziewczyn "w sam raz na raz". Podszedłem do baru i poprosiłem o litr czystej. Moją uwagę przykuła młoda dziewoja, chyba studentka. Oddaliłem się do pobliskiego stolika i zacząłem ją obserwować. Barman od samego początku mi się nie podobał. Zresztą jak zobaczyłem jak robi jej drinka 90-10 to wiedziałem, że nie ma czystych zamiarów. Takie drinki to się robi tylko i wyłącznie dla weteranów tego rodzaju afrodyzjaku, a nie dla pań, które bez obrazy ale wyglądają na amatorki. Zapaliłem szluczga i popijałem go dzielnie szklankami wódki. Była pijana, w sumie to nie pijana a napierdolona w trzy trupy. Po dłuższej chwili dziewczyna o własnych siłach próbowała wstać, co przyszło jej z wielkim trudem. Chciałem pomóc ale bałem się, że dostanę w ryj od jej chłopaka. Czekaj. Ja w ryj przy tych leszczach? Pff... Ja to bym wyjaśnił ich wszystkich na pyrkę. Mimo to jako bohater drugoplanowy przyglądałem się całej sytuacji. Barman ze swego rodzaju nienawiścią i pożądaniem spojrzał się w jej stronę. Oho! Trzeba zareagować - stwierdziłem. Studentka ruszyła się chwiejnym krokiem do wyjścia. Podszedłem do naszego towarzysza "upijacza" i gestem pokazałem, żeby się schylił. Naiwny. Zrobił to bardzo zgrabnie a przede wszystkim szybko. Tym samym mu się odwdzięczyłem. Jednak nie, nie schyliłem się a sprzedałem mu soczystego prawego sierpowego. Mężczyzna był tak zaskoczony i otumaniony, że obrócił się wokół własnej osi i zębami wylądował na szklanych półkach, które rozwalił. Przy okazji niszcząc butelki z zawartością tylu dobrych trunków. Cały klub zamarł. Niewzruszony ruszyłem do wyjścia. Po drodze zaczepiłem jakiegoś młodziaka o fajkę. Musiał być ostro zdesperowany, ponieważ oddał mi całą paczkę.
- Dziękuję bardzo hojny chłopcze. Jak ci na imię? - zapytałem.
- P... Ppp... Pablo...
- Takie ładne imię i taki mądry chłopak, a w takim towarzystwie?
Po czym sprzedałem mu podbródkowego i opuściłem lokal. Cały czas byłem mokry. Dziewczyny już nie było, a szkoda. Czas wracać do domu. Zamówiłem taxi i po chwili byłem w domu. Grzecznie się rozebrałem i poszedłem spać.
To był ciężki dzień...
<Maya ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz