Spojrzałam na chłopaka z pytającym wzrokiem . Ten się zaśmiał i po chwili dodał:
- Jesteś słodka.
- Co proszę?
- Nic, fajnie wyglądasz.- Zawstydził się.
- Okaaaay. No to może chodźmy...Do mnie?- Zaproponowałam.
- Nie, za ładna pogoda. Pospacerujemy po parku, spk? - Odparł.
Ruszyliśmy w kierunku skwerku . Wieczorem był pięknie oświetlony. Szliśmy tak i szliśmy. Nagle przez przypadek dotchnęłam ręki Andrija. Zarumieniłam się i szybko cofnęłam dłoń. Ten uśmiechnął się i pociągnął mnie w stronę jeziora. Skoczył na bombę. Wołał mnie alr nie chciałam podejść. W końcu podpłynął i wrzucił mnie do wody. Chwilę biłam się z nim dla zabawy. NAGLE kopnął mnie, znaczy, przeważył. Aż poleciałam na niego. To wyglądało jakbyśmy się całowali. A pod wodą właśbie tak było. W końcu wynurzyliśmy się a ja przytuliłam Andrija. To była cudowna chwila.
Andrij?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz