Obudziłam się w łóżku. Pamiętam tylko, jak Andrij i ja wyszliśmy z wody. Ale trudno. Wstałam, była około 9-10. Podreptałam do kuchni, śniadanie zrobiłam w biegu. Czemu? Sama nie wiem. Zjadłam kanapke z dżemem i wypijłam kawę. Podeszłam do sztalugi i zaczęłam malować. Po 5, góra 6 godzinach skończyłam. Co mi wyszło? Portret Andrij'a. Czemu?! Miałam taką koncepcję. Chyba pozostał mi w głowie. Może i znamy się jedyne półtora dnia, ale jak go widzę...Ah, nie ważne. Na stoliku nocnym leżał mój IPhone 6S. Zawachałam się czy zadzwonić do chłopaka, po tym, co stało się w jeziorze w parku...To trudne. Ale w końcu wzięłam telefon i wybrałam numer.
- Halo. Hej Andrij.- Zaczęłam.
- Cześć...Maya- Odparł spokojnie.
- Nie jesteś...- Nie dokończyłam
- To nie pogawędka przez telefon. Jeżeli chcesz o tym pogadać to przyjdź do mnie o...18? Pasuje?- Wyjaśnił.
- No dobra No. To do zobaczenia.
Poszłam się przebrać w bardziej luksusowych strój. Nie to, że chcę się chwalić, ale po pierwsze, idę w goście, to wymaga stylu, a po drugie, byłam brudna farbą. Wzięłam portret i wyjechałam z apartamentu. Przy okazji podjechałam do myjni. Umyłam samochód i ruszyłam dalej. Na miejscu, zostawiłam auto pod blokiem i znalazłam mieszkanie Andrij'a. Zapukałam. W ręce trzymałam moje dzieło. Otworzył. Nie wyglądał na jakoś mega szczęśliwego.
- Hej?
- Cześć Mayu. Wejdź.
Podarowałam mu obraz.
- WOW! Ty to sama?- Zapytał z niedowierzaniem.
- Jasne. A co?- Odparłam uśmiechnięta.
- Szcun na mieście. Masz talent- Powiedział i puścił mi oko.
Obraz odstawił w kąt. Bodajże, by się nie przewrócił.
- Usiądź na kanapie. Napijesz się czegoś? Soczku, Kawy, Herbaty, Wina?- Zaproponował.
- Poproszę Herbatę.- Uprzejmie oznajmiłam.
Po kilku minutach Andrij był już ze mną.
- I...Co?- Próbowałam zacząć rozmowę. Była niepokojąca cisza. To było troszkę krępujące.
- No, nic ciekawego.- Wiedział, że nic z tego nie wyniknie.
- Co o mnie sądzisz?- Zapytałam niepewnie.
Interesowało mnie BARDZO jego zdanie. Ale czemu? Bo tylko jego znałam i nie chciałam tej przyjaźni Spierdolić do reszty.
- No...Jesteś Okej...
- A...Wiem...Że...Znam...Cię...Tylko...Dwa dni...Ale...- Zaczęłam.
- Co?- Rozpromienił się Andrij. Chyba domyślał się o co chodzi.
- I...Że chłopak to mówi, ale...Kocham cię.- Wyszeptałam Tak cicho, że nawet człowiek który ma mega dobry słuch tego by nie usłyszał.
- Co? Powtórzysz, ale głośniej.- Poprosił.
- Kocham cię.
- To żart, czy prawda?- Zapytał zamotany.
- Prawda...- Wyznałam. Ruszyłam do wyjścia ale Andrij mnie zatrzymał.
<Andrij?>
Czcionkę poprawię z kompa, jestem w strefie kibica XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz