Prawdę mówiąc nie bardzo lubiła zadzierających nosa, bezczelnych ludzi, a
otaczali ją z każdej strony. Rozglądała się szukając znajomej twarzy
Pryi, jej przyjaciółki, ale nie doczekała się pojawienia kobiety,
natomiast zamiast tego prawie wpadła na jakiegoś faceta w garniaku.
- Dzień dobry. – o jedy jaki poważny, pomyślała ironicznie. Aczkolwiek
uśmiechnęłam się i czekałam aż dokończy swoją prośbę. – Chciałbym spytać
czy wiesz gdzie znajduje się ten adres? – podał mi karteczkę, na której
napisano ładnym, kaligraficznym pismem, adres miejsca poszukiwanego
przez młodego mężczyznę. Zanim jednak odpowiedziałam zlustrowałam go
wzrokiem, na jego twarzy dostrzegłam zniecierpliwienie. – Wiesz czy nie?
– spytał poirytowany.
- Owszem, chodź. – odparłam, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w
stronę dobrze mi znanego hotelu. Na pasach było zielone, więc chciałam
przejść, ale gdy tylko postawiłam stopę na pasach poczułam szybkie,
mocne szarpnięcie w tył, zatoczyłam się oszołomiona. Wokół moich ramion
czułam mocny uścisk, ktoś przyciskał mnie do siebie.
- Wszystko w porządku? - usłyszałam głos jakby z oddali, ale po chwili powoli zaczęłam się uspokajać i odparłam drżącym głosem.
- Tak, chyba… To znaczy nie wiem… - schowałam twarz w dłoniach i
starałam się jak najszybciej ochłonąć, spojrzałam na mężczyznę i
dodałam. – Dziękuję.
- Nie ma za co. To nie twoja wina. Ten pajac jechał pod prąd. – mruknął. – Na pewno wszystko w porządku? – dopytał.
- Tak, tak w porządku. – powiedziałam i znów spojrzałam na mężczyznę. –
Wydaje mi się, że się spieszyłeś. To nie daleko, chodź. – odparłam i tym
razem się rozejrzałam zanim postawiłam nogi na pasach. Zaprowadziłam go
na miejsce i mruknęłam. – To tu. – prawdę mówiąc głupio było mi zapytać
o imię mojego wybawcy, ale jak to mawiają raz kozie śmierć. – Ciekawi
mnie jak masz na imię, zdradzisz mi je? – w sumie czemu nie, aczkolwiek
jeszcze nie wiem do czego przyda mi się ta wiedza, ale wiedzy nigdy za
wiele.
Chris? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz