Już miałam go wyśmiać, że co on sobie myśli, że nigdzie z nim nie pójdę, ale zostałam zawołana przez innego klienta. Pozwoliło mi to chociaż na chwile odpocząć od nachalnego adoratora, ale, mimo, że już z nim nie rozmawiałam, cały czas czułam na sobie jego lepki wzrok.
Przez resztę wieczoru asertywnie go ignorowałam, a jeśli chciał, żeby go obsłużono, kierowałam do niego innych.
No cóż, kolega przystojny, zabawny, niewątpliwie inteligentny, ale straszliwie nachalny. Dwie rzeczy, których na tym świecie nienawidzę to nachalność i głupota.
Zbliżał się koniec mojej zmiany, a chłopak cały czas nie ruszał się z miejsca. Widziałam, że wypił kilka drinków, ale raczej nie był wstawiony. Kurcze, pilnował mnie jak nie wiem, zastanawiałam się, czy do domu też za mną pójdzie. Bo jeszcze mu ucieknę, albo okaże się, że jestem zajęta...
***
Wyszłam z pracy parę minut po dwudziestej drugiej. Stałam przy tylnym wejściu próbując zapiąć kurtkę, ale w tych ciemnościach nic nie dało się zrobić. Przeszłam parę kroków dalej, w światło latarni.
-Widzę, że to było za trudne, żeby mi powiedzieć, o której kończysz. Musiałem tam siedzieć-w kręgu światła pojawił się Lionell. No proszę, jak filmowo...
-Nie musiałeś-mruknęłam, przewróciłam oczami i spróbowałam go wyminąć. On złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Pachniało od niego alkoholem. Poczułam ukłucie niepokoju.
-Nie bądź taka niedostępna-wyszeptał mi do ucha. Wyrwałam mu się.
-Jesteś psychiczny!-krzyknęłam i wybiegłam z tego zaułka na ulicę. Zatrzymałam taksówkę i pojechałam do siebie.
***
Dlaczego na swojej drodze spotykam samych dziwnych ludzi, co? Jestem jakimś magnesem na świrów? No cóż, trzeba przyznać, że ja sama do końca normalna nie jestem, mam pełno swoich dziwactw, no ale błagam, mógłby mi się trafić jakiś porządny, normalny facet.
No ale jednego nie można było Lionellowi odmówić - przystojny był cholernie. Zaczęłam się zastanawiać, jak wygląda bez koszulki, ale szybko się ogarnęłam - przecież w ogóle go nie znam, a dzisiaj już mi pokazał jak to świetnie potrafi się zachować. Miałam tylko nadzieję, że jutro go nie będzie, bo dłuższego męczenia nie zniosę.
No ale jeśli tak naprawdę chcę, żebym się z nim umówiła, to niech się wykaże.
Lionell? ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz