Pierwszy dzień pierwszy dzień! i już czegoś zapomniałem ... ehhh jak
zwykle. co to było tym razem zapytacie? kanapki. torba z złotem tego
kraju, narodu, świata. moje kanapki to złoto. świezy dokowy chlebek ,
ser z jakiegoś sklepu z serami, sałata, pomidorek z mojego mini ogródka i
jajko. no kupne bo kury nie m miałem jak trzymać na 20 metrach
kwadratowych. Moj dom to klitka... dla niektórych ! dla mnie to
maluteńki skrawek nieba! mam duże okno, niewielki drewniany stolik, dwa
krzesła , kanapę (która robi za łóżko bo jest rozkładana) lodóweczkę,
kuchenkę, prysznic! wszystko czego potrzeba normalnemu człowiekowi do
życia!
Wbiegłem do gabinetu spóźniony.
-hej hej! sorki wybacz strasznie naprawdę mi przykro ale zaspałem!- dziewczyna za ladą popatrzyła na mnie z lekkim uśmiechem
-nie ma co.. szef też zaspał. idź się przebrać bo za pare sekund masz
pierwszego klienta-pokazała mi dłonią drzwi i wróciła do nabijania
czegoś na kasę.Pierwszym klietem był niewielki piesek o imieniu.. uwaga
uwaga... Bobik! cziłała o jakimś zaburzeniu osobowości bo starał się
gryźć i warczeć niczym dog niemiecki powinien.
Następnie wpadła fretka z złamanym pazurkiem, i nim się zorjętowałem
miałem porę obiadową. wyszedłem do jakiejś poblijskiej knajpi. z braku
laku podszedłem do stolika przy którym siedziała jedna osoba.
-emm hej, to jedyne wolne miejsce.. czy ktoś się dosiada do ciebie czy
pozwolisz mi z tobą zjeść-szeroko się uśmiechnąłem czekając na odpowiedź
<zje ktoś z mua :P?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz